poniedziałek, 11 lutego 2013

Nowy blog i zawieszenie na jakiś czas :(

Elo Cookie-Monstery !!!

Chciałam Wam powiedzieć (co pewnie się domyśliliście z tytułu), że zawieszam na jakiś czas, oczywiście nie na długo, tego bloga, by móc choć trochę ogarnąć nowego. Nowy blog jest o polskich youtuberach, a przerwa jest między innymi, że na tamten blog muszę poświęcić trochę czasu, z powodu mojej ambicji na realizację "wywiadu" z Polskim Pingwinem, lub reZim, lub Panem Śmietanką. Jeśli chcecie mi trochę pomóc, napiszcie pytania na moim (na razie) jedynym poście na nowym blogu.
www.polska-tuba.blogspot.com

Gorąco polecam ;)

sobota, 2 lutego 2013

The Versatile Blogger

Otóż to! Bardzo dziękuję za nominację. A dostałam ją od bloga lasttoknowblog.blogspot.com . Serdecznie zapraszam, świetny blog ;)

Trochę informacji o tej "akcji", czy coś tam:
The Versatile Blogger Każdy nominowany blogger powinien wykonać kilka rzeczy:
- podziękować nominującemu na jego blogu
- pokazać nagrodę Versatile Blogger u siebie
- ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
- nominować 10 blogów, które jego zdaniem na to zasługują
- poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

Tak więc już podziękowałam na blogu nominującemu.
Pokazać nagrodę  Versatile Blogger?? Chyba już to robię, więc gotowe.

7 faktów o mnie:
1. kocham Harrego Pottera i The WANTED <3
2. bardzo lubię śpiewać
3. moje ulubione jedzenie, to ciasteczka, żelki i lody :P
4. panicznie boję się pająków
5. uwielbiam konie i kocham na nich jeździć ^^
6. potrafię bardzo dużo i szybko gadać o niczym konkretnym
 i ostatnie:
7. jestem strasznie leniwa :P

Blogi które nominuję:
1. opowiazdka.blogspot.com
2. thewantedmylove.blogspot.com
3. gabuvlog.blogspot.com
4. wanteddirection.blogspot.com
5. lasttoknowblog.blogspot.com
6. likeasweets.blogspot.com
7. wearetheonestomakeachange.blogspot.com
8. blog-thewanted.blogspot.com
9. chasingthesuntw.blogspot.com
10. disneyboystw.blogspot.com

Już poinformowałam właścicieli tych blogów. Mam nadzieję, że uda mi się także niedługo opublikować dalszy ciąg, no ale wiecie, wena lubi chodzić własnymi ścieżkami...

Więc do zobaczenia, trzymajcie się i cześć :)


BUJA!!!

niedziela, 27 stycznia 2013

Kolejny rozdział

Co? Mówicie że chcecie kolejny rozdział? No dobra, niech już będzie... Oto on:
---------------------------------------------------------------------------------------------------
15 czerwca 2013, Londyn
Nowa znajomość

Czy to są ciasteczka? Tak. Mama często je piecze i zawsze pachną tak samo. Nie pozostaje mi nic innego, tylko wstać i zejść do kuchni.
-Cześć mamo.-
Nadal przeżywa śmierć ojca. Widać to po niej.
-Cześć córeczko. Dobrze spałaś?-
-Tak sobie... Ładnie pachną.-Gestem wskazałam na tace z ciastkami.
-Możesz pójść do sklepu, bo brakuje mi do nich czekolady.-
-Oczywiście, mogę pójść.-
Pobiegłam się jeszcze ubrać, przemyć twarz i poszłam do tego nieszczęsnego sklepu.

Strasznie gorąco jest dzisiaj jak na Londyn. Nic więc dziwnego, że każdy chce być na dworze. Mam nadzieję, że przynajmniej będzie mniejszy ruch w sklepie. Acha! Nikogo prawie nie ma. Tylko jakaś szatynka i starszy pan. Gdzie jest czekolada... O! Jest! Czy to jest telefon? Tak, on chyba wypadł tej dziewczynie, bo przed chwilą tu była. Lepiej go jej oddam.
-Przepraszam, chyba telefon ci wypadł.-
-Tak, jest mój. Dzięki wielkie. A tak w ogóle, to jestem Nicole. Możesz mówić do mnie Nika.-
Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie. Dziewczyna wygląda bardzo miło i najwidoczniej lubi zawierać nowe znajomości.
-Ja jestem Anabell. Mieszkasz w okolicy?-
-Tak, niedaleko tego zielonego domku.-
-Spoko, ja w tym wielkim bloku. Zapiszesz mi swój numer na telefonie?-
-Ok, a ty zapisz mi swój.-
Tak więc wymieniłyśmy się numerami. Bardzo miła się wydaje, ciekawa jestem czy chodzi do naszego technikum, czy gdzieś indziej, ale szczerze nigdy jej u nas nie widziałam.

-Wróciłam! Kupiłam czekoladę.-
Zakupy położyłam na blacie, resztę włożyłam mamie do portfela i poszłam do pokoju. „Czas dokończyć wypracowanie”. Ech... Trochę to mi chyba zajmie.

Godzinę później...
Nareszcie! Naprawdę już myslałam, że nigdy tego nie napiszę! Zjem sobie w nagrodę kilka ciastek i posłucham sobie dobrej muzyki. Gdzie je mama mogła położyć? Nie w szafce... Nie zostawiła ich także w piekarniku... BOŻE! Ale jestem ślepa! Przecież leżą na blacie! Ta praca wyprała mi mózg!
No cóż. Zdaża się... Teraz tylko włączyć muzykę i będe raju! Gdzie jest ta cholerna płyta! JEST! Ach... The Wanted... Witajcie z powrotem w moim radiu... Butterflies, butterflies we were meant to fly...
-Tye! Dlaczego włazisz do mojego pokoju! Nikt cie nie zapraszał!-
-Telefon ci dzwoni.-
-Skąd ty go masz?-
-Zostawiłaś go na tacy z ciastami.-
Tya widocznie to bardzo bawiło. Kto mógł do mnie dzwonić? Policja? Przecież zapłaciłam za czekoladę! Nie, na szczęście to tylko Nicole. Oddzwonię do niej.
-Hej, to ja Anabell. Dzwoniłaś?-
-Owszem. Chciałam cię zapytać... Czy to są The Wanted??-
-Yyy... No...-
Faktycznie, akurat leciała piosenka Made.
-Uwielbiam ich! A! Miałam się ciebie zapytać, czy masz Skype'a?-
-No mam. Mój login to Anabella58.-
-Spoko. To zaproszę cię. Pa!-
-Do usłyszenia!-
C.D.N.

sobota, 26 stycznia 2013

Nie wiem co tu wpisać

Siemanerro!

To już końcówka pierwszego rozdziału, więc musicie mnie trochę zmotywować do dalszej pracy ;) Brak motywacji->brak rozdziałów. Tak już jest na tym okrutnym świecie...
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Poszukiwania

Perspektywa Anabell
-Percy? Masz telefon?-
-Mam, a co?-
-Chcę zadzwonić do Jessicy.-
Czemu nie odbiera?! No dawaj! Nareszcie...
-Hej Jess, zgubiliśmy się z Percy'im w lesie. Możesz namierzyć jego telefon i przyjść po nas, albo przynajmniej powiedzieć nam gdzie jesteśmy?-
-Zgubiliście się w lesie?!- w jej głosie słychać było ubawienie.
-To długa historia, potem ci opowiem... To co, przyjdziesz po nas?-
-Sama nie przyjdę! Aż tak odważna nie jestem!-
-No to poproś Tya, żeby poszedł z tobą. Na pewno nie odmówi...-
-No dobra, tylko nie wyłączajcie telefonu!-
-Spoczko, dzięki wielkie.-

Perspektywa Jessici
Jakim cudem dwoje dorosłych zgubiło się w lesie? Nie mogli zainwestować w GPS? No ale trudno, pewnie coś się stało... Trochę głupio pytać Tya, czy pomoże mi szukać jego siostry. Nawet w moich myślach to debilnie brzmi, no ale cóż, nie zostawię jej samej.

Dobrze, że się zgodził. Z tego co pokazał mój telefon, wygląda na to, że są oni głęboko w lesie. Jakim cudem oni się tam dostali?! I PO CO??!!

Już mnie nogi bolą od tego chodzenia. Powinni być już niedaleko. Kto to jest? Nie wygląda zbyt sympatycznie. Czy on zmierza w naszym kierunku? Nie lubię ludzi którzy zmierzają w moim kierunku!!! Czy to jest...
-Tye, ten facet który idzie w naszą stronę, ma nóż.-
Byłam w lekkiej panice, a szczególnie dlatego,że nie wyglądał on (facet, nie nóż) zbyt przyjaźnie.

Nareszcie się znaleźli, teraz jeszcze wrócić do domu. A ten mężczyzna? Nadal tam jest? Mam nadzieję, że sobie poszedł...

***
-Mamo, coś się stało?-
Anne wyglądała jakby miała zemdleć im na oczach.
-Właśnie dzwonili z lotniska. Wasz ojciec nie żyje. Samolot się rozbił...-
Anabell padła matce w ramiona, Tye złapał się za głowę mrucząc pod nosem „Jak to jest możliwe. To tylko sen, to tylko SEN...”, a ja... a ja nie wiadomo dlaczego, zaczęłam wyobrażać sobie martwe ciała wszystkich pasażerów. Przypadek??
C.D.N.
------------------------------------------------------------------------------------------------------
 Obrazek na koniec rozdziału:
 

piątek, 25 stycznia 2013

Dalszy ciąg, nadchodzi! ^^

Siemaneczko Wam!

Może wpis mało emocjonujący, ale mam nadzieję, że się spodoba. Komentarze są mile widziane ;)
----------------------------------------------------------------------------------------------------
14 czerwca 2013, Londyn

Zagubieni w lesie

-Tye!-Czemu on nigdy nie odpowiada?!-TYE!!!-Ech, no dobra sama otworzę.
-Hej Jessica, właśnie miałam do Ciebie dzwonić.-
-No siemka. Po co chciałaś do mnie dzwonić?-
-Jak zwykle nie wiem w co się ubrać...-
Aż po prostu jest mi wstyd, no ale cóż, to Jessica zna się na modzie, nie ja.
-Masz, załóż to, to i to.-
-Spódnice bardziej do ciebie pasują.- I to jest fakt.
Jessica miała świetną sylwetkę, dlatego pewnie leciało na nią pół szkoły. Nie mówię, że jestem gruba. Co to, to nie! Nikt mi tego nie w mówi, lecz ona ma w sobie to coś. Nie wiem jeszcze co, ale mam nadzieję, że kiedyś się dowiem.
-Jeśli chcesz, to załóż te spodenki. Też bardzo ładnie w nich wyglądasz.-
Ach ta Jessica, tylko komplementy i komplementy...
-Hmmm... Chyba je założę. Dzięki.-
-Nie ma za co, chyba po to tu jestem, nie?- Czy to było pytanie retoryczne??
Czemu jeszcze go nie ma... *Ding Dong * Nareszcie!
-No hej Percy!-Oczywiście czuły pocałunek na powitanie. Czemu nie? ;*
-Cześć! Stęskniłem się za tobą!- Kolejny całus <3
-Gdzie idziemy?-
-Zobaczysz...- Nie podoba mi się zbytnio jego uśmieszek, ale ufam mu, więc pójdziemy tam gdzie on chce.
-I jak ci się tu podoba?- Gdy mnie o to spytał, myślałam, że mi gały wywali. Spróbuję to ładnie opisać:
Jest w tym miejscu coś niezwykłego, jakby magicznego. Drzewa oplatały nas prawie z każdej strony. Wolna pozostawała strona z widokiem na wspaniałe lasy i pagórki. Kilka łąk pięknie się komponowało z zachodem słońca, którego blask nastrojowo oświetlał cały ten krajobraz. Patrzeć na to mogłabym cały dzień, ale aż tyle czasu nie mieliśmy. Trzeba było jak najlepiej wykorzystać naszą marną godzinkę.
-Może przejdziemy się trochę po okolicy?- widać że mu zależy.
-Czemu nie?-

Spacer po lesie- czyż to nie ROMANTYCZNE!? No dobra trochę spokoju. Czy mi się zdaje, czy Percy wygląda jakby coś go niepokoiło?
-Anabell, widzisz tamtego gościa co za nami idzie?- (WHAT!?)
-Mhm.-
-Nie że się boję, ale może pobiegniemy przez chwilę?-
-Dobry pomysł.-
Więc biegniemy i biegniemy... Percy się odwraca... Czyżby nadal za nami był? Jego mina świadczy o tym, że tak...
-Może uda nam się go jakoś zgubić?- palnęłam w panice.
Nie miałam nawet krztyny nadziei, że ten człowiek jest miły. Dziwnie ubrany mężczyzna, wieczorem, nie spuszczający oka z pary zakochanych, nie może mieć dobrych intencji. Nawet wyraz twarzy miał wrogi. Może to jednak głupio brzmi, ale to jest prawda.
-Pobiegnijmy jeszcze przez chwilę i schowajmy się za tym wielkim drzewem. Możliwe, że nas nie zauważy.- Widać, że Percy ma już tego serdecznie dość.
Zrobiliśmy to, co sugerował, lecz uratowała nas jedynie sarna, która zaszeleściła liśćmi- facet pomyślał, że tam pobiegliśmy. Pozostał jeszcze tylko jeden mały problem, a mianowicie- zostaliśmy sami w ciemnym i ogromnym lesie, nie wiedząc gdzie jest wyjście.
C.D.N.

Po raz pierwszy z bohaterami...

Pierwsza część rozdziału pierwszego wita was bardzo serdecznie!

Jakby co, to ojciec Anabell jest na konferencji na drugim końcu Anglii (tak, historia rozgrywa się w Anglii, w Londynie), Jessica razem z Anabell mieszkają w bloku w jednej klatce i obie chodzą razem do technikum. Takie informacje, które mogą się przydać. Zapraszam do rozdziału pierwszego:
----------------------------------------------------------------------------------------------------
14 czerwca 2013, Londyn

Po raz pierwszy z bohaterami”

Obok głowy Tya'a przeleciał ze świstem pluszowy miś.
-Powiedziałam: wyłaź z mojego pokoju! Natychmiast!-krzyknęła Anabell biorąc do ręki kolejnego pluszaka.
-Przestań się tak denerwować i lepiej otwórz drzwi.-odpowiedział Tye podnosząc ręce.
-Ktoś pukał?-zdziwiła się dziewczyna.
-No przecież mówię, nie?-Anabell podbiegła szybko do drzwi upuszczając w tym czasie zabawkę.
-No hej! Co tak długo?-spytała Jessica, wchodząc do środka.
-Tye...-rzekła Anabell, kręcąc oczami.
-Rozumiem.-odpowiedziała przyjaciółka szczerząc zęby.
-Mogę pożyczyć od ciebie tą zieloną bluzkę z sercem?-
-Spoczko, ale pamiętaj, że miałaś mi oddać te spodnie z Reserved.-
-Ok. Chciałam je jutro założyć, więc oddam ci pojutrze. O! Cześć Tye!-
-Siemka Jess.-chłopka zarumienił się niezauważalnie.
-Dobra, to ja idę, bo muszę jeszcze trochę poprasować.-
-Ok. To pa.-
-Ej! A bluzka!-
-Racja! Poczekaj chwile.-Anabell pobiegła ze śmiechem do pokoju.
-Masz. To do zoba!-
-Trzymaj się.-Drzwi ponownie się zamknęły, a Anabell poszła do pokoju brata.
-Tye...-powiedziała z szyderczym uśmieszkiem.
-Czego?-chłopak ledwo co podniósł głowę znad tableta.
-Widziałam!-dziewczyna coraz bardziej nie mogła powstrzymać śmiechu.
-Niby co takiego widziałaś?-
-Ciebie! *śmiech brata* to znaczy... ech.. chodzi mi o to, że widziałam jak śliniłeś się na widok Jessici!-
-Wcale nie! A w ogóle to... SPADAJ Z MOJEGO POKOJU!!!-Tye wypchnął Anabell z pokoju i zamknął się na klucz. Dziewczyna popłakała się ze śmiechu. Pobiegła potem do swojego pokoju. Posprzątała w końcu zabawki i włączyła laptopa.
-Hej Percy!-napisała na Skypie.
-No siemka :)-odpisał.
-Co rob.?-
-Piszę z Tobą :D-
-To wiem :D a oprócz tego?-
-Myślę o Tobie :*-
-Słodki jesteś <3-
-Wyskoczymy gdzieś wieczorem?-
-Bardzo bym chciała, ale nie wiem, czy mama nie ma żadnych planów :(-
-Przecież jesteś już dorosła...-
-Wiem, ale wiesz, że nie lubię, gdy mama jest na mnie zła... :) Poczekaj chwilę, zadzwonię do niej-
***Po krótkiej rozmowie***
-Mogę! Mama zostaje w domu! Jupi!!!-
-To ja po Ciebie przyjdę, ok?-
-Ok <3-
-Pa :*-
-Pa ^^-
„W co by się tu ubrać...” Anabell otworzyła szafę. W środku (jak zwykle) istny bałagan. Kilka podartych plakatów, pełno kolorowych bluzek, para brudnych skarpetek oraz kilka par jeansów. Pare zabawek też się znalazło( Anabell kochała pluszaki). „Przydałoby się tu trochę ogarnąć”. Tak więc brudy poszły do brudów, bluzki do bluzek, spodnie do spodni, a plakaty do kosza. „I w co ja mam się niby ubrać?”. „Jessica” przemknęło jej przez myśli. Już miała sięgać po telefon, gdy usłyszała dzwonek do drzwi.
-Tye! Otwórz drzwi!-
C.D.N.

czwartek, 24 stycznia 2013

Przedstawienie postaci i trochę o cookies...

Siemaneczko!

 Oto mój nowy blog, w którym będe pisała różne "przygody" (jeśli można to tak nazwać) dwóch przyjaciółek. Nazywają się Anabell i Jessica. Chcę w tym wpisie napisać trochę o nich, oraz o innych ważnych osobach które będą występować w tej książce. Nienawidzę pisać opisów, więc zrobiłam małą tabelkę ;P Oto bohaterowie ciasteczkowych opowieści:
Są tu opisane tylko cztery osoby, ponieważ są one na razie najważniejszymi postaciami. Będą się pojawiać też osoby, które opiszę krótko w wpisach.

CookieMarta;P