15
czerwca 2013, Londyn
Nowa
znajomość
Czy to są ciasteczka? Tak. Mama często
je piecze i zawsze pachną tak samo. Nie pozostaje mi nic innego,
tylko wstać i zejść do kuchni.
-Cześć mamo.-
Nadal przeżywa śmierć ojca. Widać
to po niej.
-Cześć córeczko. Dobrze spałaś?-
-Tak sobie... Ładnie pachną.-Gestem
wskazałam na tace z ciastkami.
-Możesz pójść do sklepu, bo brakuje
mi do nich czekolady.-
-Oczywiście, mogę pójść.-
Pobiegłam się jeszcze ubrać, przemyć
twarz i poszłam do tego nieszczęsnego sklepu.
Strasznie gorąco jest dzisiaj jak na
Londyn. Nic więc dziwnego, że każdy chce być na dworze. Mam
nadzieję, że przynajmniej będzie mniejszy ruch w sklepie. Acha!
Nikogo prawie nie ma. Tylko jakaś szatynka i starszy pan. Gdzie jest
czekolada... O! Jest! Czy to jest telefon? Tak, on chyba wypadł tej
dziewczynie, bo przed chwilą tu była. Lepiej go jej oddam.
-Przepraszam, chyba telefon ci wypadł.-
-Tak, jest mój. Dzięki wielkie. A tak
w ogóle, to jestem Nicole. Możesz mówić do mnie Nika.-
Uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
Dziewczyna wygląda bardzo miło i najwidoczniej lubi zawierać nowe
znajomości.
-Ja jestem Anabell. Mieszkasz w
okolicy?-
-Tak, niedaleko tego zielonego domku.-
-Spoko, ja w tym wielkim bloku.
Zapiszesz mi swój numer na telefonie?-
-Ok, a ty zapisz mi swój.-
Tak więc wymieniłyśmy się numerami.
Bardzo miła się wydaje, ciekawa jestem czy chodzi do naszego
technikum, czy gdzieś indziej, ale szczerze nigdy jej u nas nie
widziałam.
-Wróciłam! Kupiłam czekoladę.-
Zakupy położyłam na blacie, resztę
włożyłam mamie do portfela i poszłam do pokoju. „Czas dokończyć
wypracowanie”. Ech... Trochę to mi chyba zajmie.
Godzinę później...
Nareszcie! Naprawdę
już myslałam, że nigdy tego nie napiszę! Zjem sobie w nagrodę
kilka ciastek i posłucham sobie dobrej muzyki. Gdzie je mama mogła
położyć? Nie w szafce... Nie zostawiła ich także w piekarniku...
BOŻE! Ale jestem ślepa! Przecież leżą na blacie! Ta praca
wyprała mi mózg!
No cóż. Zdaża
się... Teraz tylko włączyć muzykę i będe raju! Gdzie jest ta
cholerna płyta! JEST! Ach... The Wanted... Witajcie z powrotem w
moim radiu... Butterflies, butterflies we were meant to fly...
-Tye! Dlaczego
włazisz do mojego pokoju! Nikt cie nie zapraszał!-
-Telefon ci
dzwoni.-
-Skąd ty go masz?-
-Zostawiłaś go na
tacy z ciastami.-
Tya widocznie to
bardzo bawiło. Kto mógł do mnie dzwonić? Policja? Przecież
zapłaciłam za czekoladę! Nie, na szczęście to tylko Nicole.
Oddzwonię do niej.
-Hej, to ja
Anabell. Dzwoniłaś?-
-Owszem. Chciałam
cię zapytać... Czy to są The Wanted??-
-Yyy... No...-
Faktycznie, akurat
leciała piosenka Made.
-Uwielbiam ich! A!
Miałam się ciebie zapytać, czy masz Skype'a?-
-No mam. Mój login
to Anabella58.-
-Spoko. To zaproszę
cię. Pa!-
-Do usłyszenia!-
C.D.N.
Yeah!!! The Wanted! <3
OdpowiedzUsuńNo i w końcu ja :)
Dawaj next'a :D
Nominowałam Cię do The Versatile Blogger :)
OdpowiedzUsuńSzczegóły u mnie: http://lasttoknowblog.blogspot.com/
Fajne :)Ja chyba juz z tydzien nie pisałam ;D nie mam motywacji
OdpowiedzUsuń