Pierwsza część rozdziału pierwszego wita was bardzo serdecznie!
Jakby co, to ojciec Anabell jest na konferencji na drugim końcu Anglii (tak, historia rozgrywa się w Anglii, w Londynie), Jessica razem z Anabell mieszkają w bloku w jednej klatce i obie chodzą razem do technikum. Takie informacje, które mogą się przydać. Zapraszam do rozdziału pierwszego:
14 czerwca 2013, Londyn
„Po
raz pierwszy z bohaterami”
Obok głowy Tya'a przeleciał ze świstem pluszowy miś.
-Powiedziałam: wyłaź z mojego pokoju!
Natychmiast!-krzyknęła Anabell biorąc do ręki kolejnego pluszaka.
-Przestań się tak denerwować i lepiej otwórz
drzwi.-odpowiedział Tye podnosząc ręce.
-Ktoś pukał?-zdziwiła się dziewczyna.
-No przecież mówię, nie?-Anabell podbiegła szybko do
drzwi upuszczając w tym czasie zabawkę.
-No hej! Co tak długo?-spytała Jessica, wchodząc do
środka.
-Tye...-rzekła Anabell, kręcąc oczami.
-Rozumiem.-odpowiedziała przyjaciółka szczerząc
zęby.
-Mogę pożyczyć od ciebie tą zieloną bluzkę z
sercem?-
-Spoczko, ale pamiętaj, że miałaś mi oddać te
spodnie z Reserved.-
-Ok. Chciałam je jutro założyć, więc oddam ci
pojutrze. O! Cześć Tye!-
-Siemka Jess.-chłopka zarumienił się niezauważalnie.
-Dobra, to ja idę, bo muszę jeszcze trochę
poprasować.-
-Ok. To pa.-
-Ej! A bluzka!-
-Racja! Poczekaj chwile.-Anabell pobiegła ze śmiechem
do pokoju.
-Masz. To do zoba!-
-Trzymaj się.-Drzwi ponownie się zamknęły, a Anabell
poszła do pokoju brata.
-Tye...-powiedziała z szyderczym uśmieszkiem.
-Czego?-chłopak ledwo co podniósł głowę znad
tableta.
-Widziałam!-dziewczyna coraz bardziej nie mogła
powstrzymać śmiechu.
-Niby co takiego widziałaś?-
-Ciebie! *śmiech brata* to znaczy... ech.. chodzi mi o
to, że widziałam jak śliniłeś się na widok Jessici!-
-Wcale nie! A w ogóle to... SPADAJ Z MOJEGO
POKOJU!!!-Tye wypchnął Anabell z pokoju i zamknął się na klucz.
Dziewczyna popłakała się ze śmiechu. Pobiegła potem do swojego
pokoju. Posprzątała w końcu zabawki i włączyła laptopa.
-Hej Percy!-napisała na Skypie.
-No siemka :)-odpisał.
-Co rob.?-
-Piszę z Tobą :D-
-To wiem :D a oprócz tego?-
-Myślę o Tobie :*-
-Słodki jesteś <3-
-Wyskoczymy gdzieś wieczorem?-
-Bardzo bym chciała, ale nie wiem, czy mama nie ma
żadnych planów :(-
-Przecież jesteś już dorosła...-
-Wiem, ale wiesz, że nie lubię, gdy mama jest na mnie
zła... :) Poczekaj chwilę, zadzwonię do niej-
***Po krótkiej rozmowie***
-Mogę! Mama zostaje w domu! Jupi!!!-
-To ja po Ciebie przyjdę, ok?-
-Ok <3-
-Pa :*-
-Pa ^^-
„W co by się tu ubrać...” Anabell otworzyła
szafę. W środku (jak zwykle) istny bałagan. Kilka podartych
plakatów, pełno kolorowych bluzek, para brudnych skarpetek oraz
kilka par jeansów. Pare zabawek też się znalazło( Anabell kochała
pluszaki). „Przydałoby się tu trochę ogarnąć”. Tak więc
brudy poszły do brudów, bluzki do bluzek, spodnie do spodni, a
plakaty do kosza. „I w co ja mam się niby ubrać?”. „Jessica”
przemknęło jej przez myśli. Już miała sięgać po telefon, gdy
usłyszała dzwonek do drzwi.
-Tye! Otwórz drzwi!-
C.D.N.
Boskie ;3
OdpowiedzUsuń